Słowo (np. pizza):
Miasto:

Jesteś w > Podróż w czasie > BFOD „Befado” Sempołowskiej Nr 51, status quo ante i post ante

BFOD „Befado” Sempołowskiej Nr 51, status quo ante i post ante

Rodzaj: Zdjęcie, Autor: KLK, Dodano: 2014-10-29 17:47:22
Rok zrobienia zdjęcia: 1958
Kategoria: Dzielnice, Wspomnienie PRL-u, Architektura,
Myślę, że ci z Pasjonatów „Beskidii”, którzy nie znudzili się jeszcze moimi wpisami, musieli zauważyć, że w swych wspomnieniach skupiłem się na tym, co ładne i miłe dla oka, próbowałem też jakoś zaapelować do sumienia decydentów, aby uchronili zagrożone wartości przed zagładą, nigdy jednak nie pokazałem, i to w naszym wysoko uprzemysłowionym Mieście, jakiegoś zakładu pracy – co najwyżej jego Robotnika! Postanowiłem to wreszcie nadrobić na przykładzie najlepiej sobie znanym, to jest zakładu pracy w którym spędziłem najlepsze lata swojego życia, od pracy jako pisarza oddziałowego w Dziale Głównego Mechanika u schyłku 1955 roku, po kierownika tworzącego się Oddziału Obuwia Wtryskowego – już po ukończeniu studiów wieczorowo-stacjonarnych na Wydziale Mechanicznym Politechniki Śląskiej w 1969 roku. Tak jak pokazałem na obu zdjęciach, wyglądała w 1958 roku „reprezentacyjna” fasada mojej firmy, zapewniam – że na zapleczu było jeszcze o wiele, wiele gorzej! Gdy tam przyszedłem jako kompletnie zielony dwudziestolatek, firma nosiła szczytną nazwę Zakłady Przemysłu Filcowego im. Hanki Sawickiej i wyrabiała stożki do kapeluszy, czapki narciarskie i uczniowskie oraz najpospolitsze papucie filcowe; nowy, niezwykle operatywny Dyrektor Antoni Sordyl postawił na specjalizację, wyeliminował wszystko poza obuwiem domowym najprzeróżniejszych asortymentów, wprowadził nowoczesne taśmy produkcyjne, zmodernizował i rozbudował zakład o nowe skrzydła oraz oddziały, doprowadzając Firmę do pozycji niemal monopolisty krajowego! Wtedy to przyjęła ona nazwę Bielska Fabryka Obuwia Domowego „Befado”. Te sukcesy, zwłaszcza po ukończeniu przez Dyrektora Sordyla studiów ekonomicznych, to było już za wiele dla zawistnych duszyczek kilku znaczących osób w Zakładzie i Komitecie, rozrobili go oszczerczymi anonimami i po prostu zdjęli ze stanowiska, jego – animatora wszystkich sukcesów! Mógł wreszcie bielski jedynowładca, I. Sekretarz KM PZPR Marian Drewniak, znany nam już „Husiaty”, mianować kogoś ze swoich zauszników komitetowych na dyrektora świetnie zorganizowanego i pracującego zakładu pracy…

To samo miejsce w innym czasie.

Rodzaj: Zdjęcie Użytkownik: KLK Dodano: 2014-08-03
Rok wydania pocztówki (zrobienia zdjęcia): 1958

Rodzaj: Zdjęcie Użytkownik: KLK Dodano: 2014-08-03
Rok wydania pocztówki (zrobienia zdjęcia): 2013
Wygląd obecny Bielskich Zakładów Obuwia Befado Sp. z o.o. w Bielsku-Białej, które na szczęście nie podzieliły losu innych bielskich zakładów przemysłu lekkiego i nie upadły. W porównaniu z poprzednimi zdjęciami – inny świat!

Rodzaj: Zdjęcie Użytkownik: KLK Dodano: 2018-09-14
Rok wydania pocztówki (zrobienia zdjęcia): 2018
Smutny obowiązek kronikarza: powiadomienie P.T. Czytelników o odejściu już na zawsze, znanego nam z wcześniejszych wpisów wartościowego Bielszczanina… Niemal równocześnie, na przełomie lat 1969/70 opuściliśmy nasze miejsca pracy w BFOD „Befado”, o ile jednak u mnie przesądził o tym wypadek przy pracy, to u Dyrektora Antoniego Sordyla gorzej – bo niskie instynkty garstki zawistników, których anonimy spotkały się ze skwapliwym, bezkrytycznym przyjęciem w Komitecie Powiatowym PZPR pod rządami I. Sekretarza Mariana „Fusiatego” Drewniaka. O swoich dalszych losach p. Antoni opowiedział mi kilka lat później w … sleepingu podczas wyjazdu służbowego do W-wy; opowiem – bo to ciekawa i zapewne nieznana współczesnym historia. Mimo, że życie w „Befado” pod rządami komitetowego „mianowańca” potoczyło się bez większych perypetii, zwłaszcza robotniczej załodze trudno było się pogodzić z tak wielką niesprawiedliwością: oto lubiany i powszechnie szanowany twórca nowoczesnego, wręcz prekursorskiego zakładu przemysłu lekkiego, zmuszony był szukać pracę poza Bielskiem i znalazł ją dopiero w Wojewódzkim Ośrodku Postępu Technicznego w Chorzowie! Harde kobietki ze szwalni i krojowni zmówiły się i zadzwoniły do Komitetu Wojewódzkiego w Katowicach, żądając rozmowy z Edwardem Gierkiem, no i co? Ano w wyznaczonym terminie pojechały do niego i po robociarsku dokładnie mu wszystko wyłuszczyły, żądając przywrócenia Dyrektora Sordyla! Najwidoczniej akurat natrafiły na dobry moment u Gierka, bo ten bez ceremonii zadzwonił do Drewniaka, zadając mu pytanie: „Wy tam Towarzyszu Marianie podobno macie w Bielsku-Białej nadmiar wykwalifikowanej kadry produkcyjno-ekonomicznej?” A gdy ten stanowczo zaprzeczył, zareplikował: „Ale jest u mnie delegacja robotnic z „Befado” i skarży się, że ich zasłużony Dyrektor Sordyl musiał poszukać pracy aż w Chorzowie!” Drewniakowi na takie dictum odebrało na chwilę mowę, po czym obiecał natychmiastowe zatrudnienie Sordyla w Bielsku. I tak się stało, ale nie byłby „Fusiaty” sobą, gdyby podczas rozmowy z Antonim Sordylem nie próbował go zgnoić, fukając na niego groźnie: „Co z wami tow. Sordyl, podobno gniewacie się na partię!” Niewielu ludzi w Bielsku zdobyło by się w tamtych czasach na tak zdeterminowaną i przytomną ripostę: „Nie tow. Drewniak, nie na partię, tylko na was osobiście się gniewam za to – że ze mną tak niesprawiedliwie postąpiliście!” Na co Drewnak już pojednawczo: „Było, minęło, potrzebujemy was tu w Bielsku na odpowiedzialne stanowiska...” Najbardziej mu zależało na wicedyrektorze ds. handlowych sztandarowego zakładu naszynowego Bielska-Białej – BFMW „Befama” i stąd ten wyjazd służbowy do ministerstwa w W-wie. Sz. Czytelnik natychmiast zauważy: „Ale mimo interwencji Gierka, „Fusiaty” nie przywrócił jednak Antoniego Sordyla do „Befado”! Taka już była ta uroda PRL-owskiej „sprawiedliwości”… Nowy Dyrektor „Befado” zadomowił się tam w międzyczasie, a animatora szkalujących anonimów zdegradował do roli szefa odźwiernych… To było ostatnie już moje spotkanie z Antonim Sordylem, straciłem Go z oczu i nie wiem, kiedy osiadł w tej Wiśle, ale któżby nie przedłożył jej uroki nad Miastem, z którym łączyło Go tyle złych wspomnień?

Rodzaj: Zdjęcie Użytkownik: KLK Dodano: 2018-09-14
Rok wydania pocztówki (zrobienia zdjęcia): 2016
We wpisie KLK „Ulica Partyzantów Nr 62/62a” z 18.04.2015 widzimy Antoniego Sordyla w swoich najlepszych latach, wśród grona pedagogicznego Szkoły Podstawowej Nr 5 – której „Befado” było zakładem opiekuńczym. Zaś na skopiowanym z listopadowego numeru miesięcznika „Echo Wisły” zdjęciu z uroczystości Złotych i Diamentowych Godów w dn. 27.10.2016, zobaczyć możemy grupę Szacownych Jubilatów 50, 60 i 65-lecia pożycia małżeńskiego w Wiśle, zaś wśród najstarszych z nich … Irena i Antoni Sordylowie! Zdjęcie nie jest niestety opisane, a czas robi swoje, ale na moje wyczucie trzeci pan z prawej w pierwszym rzędzie – ten z laską, to Pan Antoni! Krzepki bardzo jak na swoje ówczesne 92 lata, uśmiechnięty, widać służyło Mu dobrze i to górskie otoczenie i powietrze przy opiece stojącej po Jego prawicy Szanownej Małżonki Ireny…
bladzmiana

Dodaj swój komentarz :

Temat:
Autor:
e-mail:
Wiadomość:
BFOD "Befado", B-B, Sempołowskiej Nr 51 stare pocztówki bielsko, stare zdjęcia bielsko, archiwalne zdjęcia bielsko, pocztówki bielsko, archiwalne filmy bielsko, historia bielsko, podróż w czasie, wehikuł czasu, zdjęcia z Beskidów, historia Bielska, angielski bielsko, szkoły językowe bielsko
Czas generowania strony: 0.326 s