Słowo (np. pizza):
Miasto:

Jesteś w > Podróż w czasie > W oczekiwaniu Rosjan: grupa sąsiedzka ul. Kościuszki 11b początkiem lutego 1945; status quo ante

W oczekiwaniu Rosjan: grupa sąsiedzka ul. Kościuszki 11b początkiem lutego 1945; status quo ante

Rodzaj: Zdjęcie, Autor: KLK, Dodano: 2019-07-14 12:30:49
Rok zrobienia zdjęcia: 1945
Kategoria: Portrety mieszkańców, Zdarzenia,
 Tę spoglądającą z umiarkowanym optymizmem w obiektyw Alfredowego Box-Tengora 6x9 siedmiosobową grupkę osób w zróżnicowanym wieku, udało mu się sportretować w niekorzystnych warunkach domowych, dzięki migawce na czas – stąd pewna nieostrość, no i dzięki szczodrości Mamy, która darowała mu ostatnią rolkę filmu! Stało się tak, że po aresztowaniu Ojca przez Gestapo w październiku 1944 za odmowę podpisania Deutsche Volksliste, zerwali z nami kontakt – oczywiście poza Rodziną – wszyscy znajomi i sąsiedzi, za wyjątkiem tylko mieszkającej na 1. piętrze rodziny Hönigsmannów: 76-letnią Augustą (siedzi w środku!), jej córką 45-letnią Hildą (stoi za nią) i nieco młodszą córką Helą Hamerlak (obok niej), a także nieobecną na zdjęciu 20-letnią żoną Janką syna Romana służącego w Wehrmachcie; pan domu Franz Hönigsmann, sławny  (6 wzmianek w Monografii B-B!) bielski radny socjalistyczny już nie żył od kilku lat. Obok Heli stoi 57-letnia Julia Olekrzysin-Czauderna mieszkająca vis-a-vis Hönigsmannów, syn jej poległ nie tak dawno jako lotnik Luftwaffe – pokazała nam jego piękny mundur wyjściowy zanim go spaliła przed przyjściem Rosjan, pierwsza z lewej 19-letnia Rózia Gola-Klimczak z Czechowic – jedyna obok nas Korzeniowskich: Walerii (42 lata) i Konrada (9 lat) Polka. Z całej tej grupy nikt nie miał powodu uciekać przed Rosjanami – przecież z pewnością nie Polacy, a także zadeklarowani antyfaszyści Hönigsmannowie, dużo też sobie obiecywaliśmy po mężu p. Heli Hamerlak, znającego dobrze język rosyjski z czasów niewoli podczas I. Wojny Światowej, no i w dodatku – jak to u kolejarzy, ponoć … komunizującego! Niestety – usiłując obronić Jankę przed masowym gwałtem sołdatów sowieckich, doznał zawału serca… Jeszcze taka osobliwość bielska: z całej rodziny Hönigsmannów język polski znali tylko Franz i Roman, który po wojnie wylądował w wojsku polskim w Anglii… Gorzej stało się z kobietami tej rodziny: Jankę porwali Sowieci, zaś seniorkę rodu Augustę z obiema córkami wysiedlili tak jak stały polscy milicjanci, najpierw do Obozu Pracy u Korna („Silam”), panią Augustę która usiłowała prosić o pomoc Mamę na naszym 3. piętrze, pobił nahajką jeden z milicjantów, a gdy Mama zbiegła ze schodów wołając: „Co pan wyprawia?” odpowiedział: „To przecież Niemka, niech pani zobaczy co oni mi zrobili!” i odsłonił na lewym przedramieniu numer oświęcimski. Na to Mama: „Ale to przecież nie ta pani, ona była antynazistką i pomagała nam kiedy Gestapo aresztowało mi Męża!” Na co on: „Jak się pani nie podoba – to panią też zaraz możemy zabrać!” W obozie u Korna działy się straszne rzeczy, czego byliśmy świadkami dostarczając naszym przyjaciołom coś do zjedzenia: od ogrodzenia kolczastego odgonił nas może szesnastoletni półumundurowany wyrostek, wołając do Mamy: „Pójdziesz precz, bo zaraz też tu trafisz!”, potem dowiedzieliśmy się o znęcaniu się nad uwięzionymi nieszczęśnikami, wśród których z całą pewnością nie było hitlerowców – ci przecież wszyscy zbiegli! Na porządku dziennym bicie, głodzenie, gwałty na dziewczętach… Próbowaliśmy interweniować, Hildę która trafiła do obozu w Oświęcimiu (!) i potem Jaworznie udało się uwolnić, także Helę, gorzej z najstarszą Augustą, która trafiła do obozu w Łambinowicach. Znakiem jej śmierci w tym obozie było spadnięcie i rozbicie się na wpół jej lustra, które powiesiliśmy w przedpokoju jesienią 1945 – już po wyrzuceniu nas przez LWP z mieszkania przy ul. Kościuszki… Patrząc teraz na Panią Augustę na zdjęciu, mam jeszcze w oczach ruchliwą staruszkę, mówiącą na ziemniaki (Kartoffeln) „Erdäpfel“ (jabłka ziemne), myjącą się prowizorycznie przez wydmuchanie wody z ust na ręce i rozcieranie jej po twarzy, no i te jednorazowe placuszki ziemniaczane pieczone na płycie kuchennej, wreszcie ostatni już wieniec adwentowy wiszący u nich w przedpokoju… Że też tę niewinną, 76-letnią niewiastę, żonę socjalisty polsko-niemieckiego, musiała trafić śmierć akurat z rąk moich rodaków? 
Tribute to:

1) Alfred Korzeniowski za autorstwo zdjęcia j jego „dopieszczenie” oraz podjęcie trudnej bardzo decyzji o publikacji;

2) Auguste Hönigsmann – wiecznie żywego wyrzutu sumienia dla nas obu i … dla naszych Rodaków.

Ta publikacja to tylko cząstka spłaty zobowiązania… 


To samo miejsce w innym czasie.

Rodzaj: Zdjęcie Użytkownik: KLK Dodano: 2019-06-10
Rok wydania pocztówki (zrobienia zdjęcia): 2010
Wizyta u Rózi Goli-Klimczak w Czechowicach w sierpniu 2010: trzyma się bardzo krzepko, wspaniała pamięć i jasny umysł w jej pokaźnym wieku 85 lat! Opowiada, jak ukryła się przed Sowietami w waszkuchni przy Kościuszki 11, a poterm z siostrą Helą przemknęły się z Bielska do Czechowic: przeszły obok trupów Volkssturmistów przy Pawilonie, potem wzdłuż linii kolejowej aż niemal pod swój dom, milicjanci zakazali im iść tunelem – aby nie natknąć się na trupy niemieckie, szczęśliwie nie zatrzymały się koło nich ciężarówki z wojskami sowieckimi… Taty nie było w domu, cały czas w Maszynowni Kopalni „Silesia”, bronił ją przed zatopieniem. Nie wiedziała, że nasz Ojciec zginął w obozie, „Ale należało się tego spodziewać, był człowiekiem bardzo chorym…” Po śmierci męża Alojzego, opiekuje się nią starsza córka Anna. No to: „Sto lat – Róziu!”
bladzmiana

Komentarze

Pamięć
Data: 2019-06-11 Autor: sentyment
Piękne świadectwo. Bardzo dziękujemy Panie KLK.
dziękuję jako czytelnik
Data: 2019-06-13 Autor: nie zarejestrowany ~piotr
dziękuję za zdjęcie i treść , która dotyczy wielu rodzin choć może z innymi imionami. Ale historia ta powielała się w wielu rodzinach na tej ZIEMI
"Pamięć", "dziękuję jako czytelnik"...
Data: 2019-06-14 Autor: KLK
Formuła przyjęta przez Admina "Beskidii" umożliwia swobodną wypowiedź P.T.Pasjonatom, ale w zasadzie jako opis do zamieszczonej ikonografii... W tym przypadku szczęśliwy zbieg okoliczności: autor zdawkowego zda się zdjęcia pamiątkowego Alfred, użyczył mi je do publikacji - dzięki czemu - w ostatniej niemal chwili uratowane zostały od zapomnienia postacie zasłużonej dla Bielska rodziny Hönigsmannów... Przywykliśmy do myśli, że sprawcami całego zła wojennego byli Niemcy, o zbrodniach Sowietów nie wolno było nawet głośno pomyśleć, tymczasem prawda o nas samych nie była mniej bolesna. Mama rozmawiając gdzieś w marcu 1945 z oficerem rosyjskim w języku ... niemieckim, opowiedziała nam, że był on tzw. "Wolgadeutschem" i powiedział jej, żeby nie myślała, "że to oni - Sowieci, są ci najgorsi, bo tych najgorszych pozna dopiero, kiedy przyjdą WASI!" Mieliśmy się o tym wnet przekonać: Hönigsmannów i wielu innych Bielszczan brutalnie deportowała polska milicja, nas szantażował i obrabowywał UB-owiec Antoni Adamus - do chwili interwencji Komendanta Miejskiego UBP por. Kazimierza Świderskiego... A historia powszechna głosiła chwałę nieulękłych krzewicieli Polski Ludowej, opierając się na okrojonej i zafałszowanej faktografii. Zachęcam do publikacji opierających się na nazwiskach i faktach, choćby nawet przyczyniały się do odbrązawiania historii najnowszej. Pozdrawiam P.T. "sentyment" i "piotr" serdecznie! KLK

Dodaj swój komentarz :

Temat:
Autor:
e-mail:
Wiadomość:
Grupa sąsiedzka ul. Kościuszki 11 oczekująca Rosjan w lutym 1945 stare pocztówki bielsko, stare zdjęcia bielsko, archiwalne zdjęcia bielsko, pocztówki bielsko, archiwalne filmy bielsko, historia bielsko, podróż w czasie, wehikuł czasu, zdjęcia z Beskidów, historia Bielska, angielski bielsko, szkoły językowe bielsko
Czas generowania strony: 0.066 s