Słowo (np. pizza):
Miasto:

Jesteś w > Podróż w czasie > FSM - Maluch - 126p

FSM - Maluch - 126p

Rodzaj: Zdjęcie, Autor: beskidia, Dodano: 2012-04-07 23:04:03
Rok zrobienia zdjęcia: 1977
Kategoria: Fabryki i Firmy, Wspomnienie PRL-u, Komunikacja,
Fabryka Samochodów małolitrażowych w Bielsku-Białej w 1977 roku - na linii karoserie Fiata 126p popularnego "Malucha", który na owe czasy był marzeniem każdego Polaka.

To samo miejsce w innym czasie.

Rodzaj: Zdjęcie Użytkownik: beskidia Dodano: 2012-04-12
Rok wydania pocztówki (zrobienia zdjęcia): 1977
Zdjęcie ze szczegółowym opisem przygotowanym przez Użytkownika "GajetanoR":

Widok początkowego odcinka taśmy montażowej samochodów w bielskiej FSM w 1977 roku.  Z prawej strony „nadjeżdżają” karoserie z malarni.  Jest to jednocześnie najwyższy poziom taśmy.  Fotograf wykonujący to zdjęcie stał w miejscu, w którym taśma skręca przechodząc z poziomu najwyższego do najniższego.  Z lewej strony zdjęcia karoserie obniżają się do najniższego poziomu taśmy i tu znajdowało się stanowisko monterskie oznaczone na hali montażu, jako numer jeden.  W trakcie przesuwania się karoserii w pozycji z pochylonym przodem, pracownik przy użyciu urządzenia dozującego smar, wstrzykiwał porcję w miejsca montowania np. cięgła rozrusznika.  Pierwsze maluchy nie były uruchamiane poprzez przekręcenie kluczyka w stacyjce, a poprzez podniesienie dźwigni urządzenia rozruchowego.  Dźwignia była połączona z rozrusznikiem linką osadzoną w tunelu.  Właśnie ten tunel należało wypełnić smarem.  Odbywało się to mniej więcej w miejscu oznaczonym cyfrą 3.  Smar znajdował się w beczce oznaczonej na zdjęciu cyfrą 1.  Widoczna jest pompa (cyfra 2), która tłoczyła smar do przewodu i dalej do pistoletu.  Następnym etapem montażu było min. przyklejenie podsufitki (oznaczona numerem 4).  Tutaj było zaangażowanych dwóch pracowników, którzy obsługiwali pneumatyczny rozpierak.  Urządzenie było umieszczane wewnątrz karoserii i ustawiane po obu stronach tunelu.  Poprzez otwór przedniego okna na poziomą część rozpieraka hydraulicznego (na zdjęciu cyfra 5), kładziono nasmarowaną klejem podsufitkę (na zdjęciu widoczne urządzenia do nanoszenia kleju oraz do podgrzania podsufitki – oznaczone numerami 6 i 7).  Po włączeniu urządzenia hydraulicznego, rozpierak dociskał podsufitkę do dachu.  Trwało to kilka minut.  Taśma montażowa miała kształt litery S.  Pierwszy odcinek widoczny na zdjęciu zaczynający się od stanowiska nr 1, był poprowadzony tuż nad podłogą.  Środkowy odcinek znajdował się wyżej, i tu następował montaż min. zespołu napędowego i zawieszenia.  Ostatnia część taśmy znów była prowadzona blisko podłogi.  Montowane były min. koła, siedzenia, akumulator.  Tabliczka z naniesionym numerem pojazdu i silnika była mocowana za pomocą dwóch gumowych kołków tuż przed zejściem pojazdu z taśmy montażowej.  Taśma miała ręczną regulację prędkości przesuwu i kierownik zmiany mógł spowalniać lub zwiększać jej bieg.  Każdy pracownik przed rozpoczęciem zmiany otrzymywał białe, bawełniane rękawiczki.  Dla jednych wystarczały one na całą zmianę, dla innych (np. na montażu akumulatora), wystarczały na ok. godzinę - dwie.  Na zdjęciu widoczny sznur fiatów 126p.  Jednak na tej samej taśmie były produkowane 127p.  Ich ilość była zdecydowanie mniejsza w stosunku do modelu podstawowego, jednak właśnie swoją rzadkością, 127p potrafiły czasami nieźle namieszać.  Monterzy musieli się nagimnastykować, by dotrzeć do palet z częściami do 127p stojących za linią palet do 126p.  Pojawiały się również auta specjalne, tzn montowane dla konkretnego odbiorcy.  Wyróżniały się nietypowym kolorem lakieru, praktycznie zawsze w wersji metalik.  Właściciel takiego auta szedł obok taśmy aż do zjechania pojazdu, bacznie obserwując poczynania monterów i staranność wykonanych prac.  Sporadycznie zmiana druga zostawała na trzecią zmianę.  Pieniądze za nadgodziny były wypłacane do ręki następnego dnia.

Tak zapamiętałem krótki (ok. 3 miesięczny) okres pracy na taśmie montażowej w bielskiej Fabryce Samochodów Małolitrażowych (stanowisko nr 1 i stanowisko tuż pod koniec taśmy) .  Przez to miejsce w zakładzie przewinęły się setki ludzi.  Niektórzy byli mistrzami, wręcz wirtuozami montażu.  Zakładanie szyb lub mechanizmów podnoszenia i opuszczania bocznych szyb, u niejednego niewprawnego obserwatora wywoływał szczery podziw.  Innego rodzaju artyści pracowali na montażu karoserii syreny, a właściwie dopasowaniu całości do kształtu samochodu.  Te pojazdy faktycznie były „robione ręcznie”, a blacharze w zasadzie powinni być nazywani kowalami artystycznymi.

Jest wśród nas sporo tych, którzy mogliby znacznie więcej opowiedzieć o tamtym miejscu i ludziach.  Może zechcą podzielić się historią, może uzupełnią lub poprawią mój opis?  Byłbym bardzo wdzięczny.  Czas tak szybko umyka, pamięć płata figle, a świadków z każdym dniem ubywa… 

bladzmiana

Dodaj swój komentarz :

Temat:
Autor:
e-mail:
Wiadomość:
Fabryka Samochodów małolitrażowych, fsm bielsko, stare pocztówki bielsko, stare zdjęcia bielsko, archiwalne zdjęcia bielsko, pocztówki bielsko, archiwalne filmy bielsko, historia bielsko, podróż w czasie, wehikuł czasu, zdjęcia z Beskidów, historia Bielska, angielski bielsko, szkoły językowe bielsko
Czas generowania strony: 0.075 s