Słowo (np. pizza):
Miasto:

Jesteś w > Podróż w czasie > Beskid Śląski, Dębowiec III; status quo ante i post ante

Beskid Śląski, Dębowiec III; status quo ante i post ante

Rodzaj: Zdjęcie, Autor: KLK, Dodano: 2017-01-12 13:25:33
Rok zrobienia zdjęcia: 1958
Kategoria: Dzielnice, Góry w mieście, Wspomnienie PRL-u,
No i znowu mamy zimę – której serdecznie nie cierpię, choć za lat młodzieńczych wprost nie mogłem się jej doczekać! Łatwo się domyśleć dlaczego: oczywiście, skróś ukochanych nart… Bywało, że już po pierwszym mocniejszym nocnym opadzie śpieszyłem na Dębowiec, nie patrząc na konsystencję śniegu – zazwyczaj mokrego i ciężkiego jak diabli, ale mimo to na polanie poniżej krzyża nigdy nie byłem sam, zawsze było nas tam, fanatyków desek; spora gromadka! Oczywiście pierwsze godziny nieodmiennie poświęcaliśmy na przygotowanie twardej nawierzchni, zazwyczaj … płużeniem świeżego śniegu: pas po pasie, od sztachetowego parkanu otaczającego schronisko PTTK po lasek okalający „Piekiełko”, tak że wobec krótkiego zimowego dnia – niewiele czasu pozostawało na właściwą jazdę – tzw. „pędzelkowanie”… W końcówce lat pięćdziesiątych nastały już narty klejonki ze spodami plastikowymi, pokazały się też w sklepach sportowych pierwsze proste wiązania bezpiecznikowe – takie „kandahary” ze sprężynowym zaczepem wypinającym się podczas upadku; zniknęły zaś niczym kamfora kultowe do niedawna, lecz winne wielu połamanym nogom „Langriemeny”. O ile pierwsze „plastiki” – bodaj „Polsporty” o różowych spodach – tzw. „lalce”, pochodziły z Wytwórni Nart w Zakopanem lub Szaflar, to wiązania były wyrobu Bielskich Zakładów Sportowych przy ul. Dworkowej. Niebywałą elegancją jazdy na tym klubowym sprzęcie (po dębowcowej łące!) wyróżniał się chłopak o imieniu czy też ksywie „Wika”, do dziś mam w oczach jego płynne kristianie wykonywane nowatorskim wtedy stylem biodrowym.… Lepsze narty pochodziły wtedy z produkcji rzemieślniczej: w Zakopanem od Józefa Zubka, w Bielsku zaś od wujka Edwarda Dudka, a o tym jakie były one udane świadczy fakt, że jeździli na nich najwybitniejsi zjazdowcy polscy: Zakopiańczycy Jan Ciaptak-Gąsienica i Andrzej Roj-Gąsienica oraz z Bielska młodszy kolega Wujka – mistrz Polski w slalomie Jan Płonka. To se ne vrati… A na zdjęciu archiwalnym widzimy środkowo-wschodnią część łąki pod krzyżem, w dniu wyjątkowo małego ruchu na Dębowcu; za brzozami prześwituje przeciwstok „Piekiełka” i dalej za rzadkim zagajnikiem widać odnogę naszej łąki, opadającą ku wiejskiej dróżce wiodącej od Kamienicy, no i ku dolnemu, stromszemu stokowi od strony drogi łączącej Kamienicę ze Strażnicą w Olszówce Górnej. Na tym dolnym stoku, unikanym przez bywalców Dębowca ze względu na strome podejście w kopnym śniegu, natknąłem się kiedyś na zjeżdżającego zamaszystymi łukami z pługu Wujka Feliksa Dudka, a później jeszcze starszego narciarza na biegówkach (mógł sobie liczyć nawet ze trzydzieści pięć lat!), wykonującego ekwilibrystyczne zakręty w tym ciężkim śniegu: zakręcając na lewo wysuwał prawą nartę daleko do przodu, przyklękając niejako lewą nogą poniżej jej wiązania, przechylał się na lewo i … narty skręcały jakby same z siebie w tę stronę, a on utrzymywał równowagę kijkami, zaś wszystko to na sporym gazie! No i po chwili „abarotno” w drugą stronę. „Toż to zwyczajny telemark – znany nam z poprawnego lądowania w skokach narciarskich!” – odpowie w tym miejscu P.T. Znawca. No tak, tyle że prawdziwy telemark to stara jak świat technika zakręcania w głębokim śniegu, nie tam jakiegoś estetycznego lądowania w skokach… Opisany stok wykorzystywany bywał wtedy sporadycznie, po specjalnym przygotowaniu, na zawodach młodzieżowych w takim uproszczonym slalomie-gigancie, do czego (może?) jeszcze wrócimy!

To samo miejsce w innym czasie.

Rodzaj: Zdjęcie Użytkownik: KLK Dodano: 2017-01-12
Rok wydania pocztówki (zrobienia zdjęcia): 2015
Współczesna replika zdjęcia archiwalnego wykonana przedwiośniem, przy już schodzących śniegach: smutny to widok, pociesza jedynie myśl o nastaniu za tydzień, dwa – prawdziwej, ciepłej wiosny! Inny świat: pod zachodnim lasem biegnie wyciąg z czteroosobowymi kanapami, na wschodnim obrzeżu stoku narciarskiego rząd wysokich lamp rtęciowych, powyżej rozrośniętych brzóz u dołu byłej górnej łąki narciarskiej widać na skraju „Piekiełka” wygodne ławki i tablicę „Ścieżki dydaktycznej” oraz jeden z kilkunastu agregatów naśnieżających. Zaś nad lasem, za kompletnie zarośniętym samosiejkami „Piekiełkiem”, rozciąga się widok betonowego kolosu naszego Miasta, patrząc od zachodu osiedla Wojska Polskiego, Karpackie, Beskidzkie, Słoneczne, Śródmiejskie – aż po Elektrociepłownię, jeszcze z kominami 120 i 160-metrowym. Dobrze, że choć bliżej, w strefie ochronnej Dębowca, mamy zabudowę jednorodzinną w morzu zieleni, no i że przynajmniej stąd, to jest sprzed Schroniska PTTK, nie razi oka niewydarzony kolos Hali Widowiskowo-Sportowo-Wystawienniczej …
bladzmiana

Dodaj swój komentarz :

Temat:
Autor:
e-mail:
Wiadomość:
Dębowiec - łąka pod krzyżem stare pocztówki bielsko, stare zdjęcia bielsko, archiwalne zdjęcia bielsko, pocztówki bielsko, archiwalne filmy bielsko, historia bielsko, podróż w czasie, wehikuł czasu, zdjęcia z Beskidów, historia Bielska, angielski bielsko, szkoły językowe bielsko
Czas generowania strony: 0.066 s