Słowo (np. pizza):
Miasto:

Jesteś w > Podróż w czasie > to nie fotomontaż

to nie fotomontaż

Rodzaj: Zdjęcie, Autor: gajetanoR, Dodano: 2014-08-07 20:32:52
Rok zrobienia zdjęcia: 1960-1969
Kategoria: Portrety mieszkańców, Wspomnienie PRL-u,
a jednak!  oto mamy dowód mocny niczym mięśnie i upór przodownika pracy.  Więcej, niczym 100 przodowników pracy! Sklep mięsny w Bielsku-Białej, a w nim same rarytasy.  Miła i uśmiechnięta obsługa z pełną aprobatą wsłuchująca się w życzenia klientów - wszak klient nasz pan!  Pan życzy baleronu? Szynkę też mamy, i kiełbasy wszelakie, a może jakieś mięsko pancerne (to w puszkach)?  Już wielki kawał szlachetnego mięsiwa ląduje na wadze, cóż za radość dla tych z jednej i z drugiej strony lady!  A wredniaki, kłamczuchy i podżegacze wojenni wyśmiewali siermiężność ustroju, miałkość, bylejakość i ciągłe braki towarów, chamowatą obsługę i wrednych natrętów ciągle czegoś chcących, a tu proszę - sielanka!  A tak na poważnie, nie znam okresu wykonania zdjęcia, ani owego bajecznego sezamu. To prawda, był taki czas obfotości, chociaż to kartkowa rzeczywistość i wywalczone ochłapy bardziej zostały w pamięci, niż ta zdjęciowa bajka.
bladzmiana

Komentarze

"To nie fotomontaż!"
Data: 2014-08-07 Autor: KLK
Oczywiście: to najprostsza inscenizacja! Ale zdarzały się wyjątki, jak ten w ... Lanckoronie, gdzie byłem służbowo samochodem - bo konieczny był sprzęt do oględzin i zabezpieczenia dowodów; towarzyszyła mi Alicja. Ja robiłem swoje, ona odwiedzała to przepiękne Miasto, Rynek, Kościół i ruiny zamku na wzgórzu, wreszcie - gdy wciąż nie byłem gotowy, sklepy, a wśród nich ... mięsny! A tam na haku wisi OGROMNA polędwica sopocka, przedmiot beznadziejnych marzeń! Był to okres kartkowy, kartki wiadomo - rejonizowane, bywała Alicja cichutko pyta sprzedawczynię, czy ... może jednak jej sprzeda? A ta równie cicho: jeśli do zamknięcia sklepu nikt z miejscowych jej nie kupi - sprzedam pani! Ten niepokój Alicji w ciągu tych 2 (!) godzin oczekiwania! a gdy akurat skończyłem czynności, Ala z tryumfem pokazała mi swą zdobycz. W życiu nie jadłem tak dobrej polędwicy i nigdy już nie zjem, jak tę z Lanckorony, w stanie wojennym! Zapytałem potem kiedyś tę sprzedawczynię - dlaczego miejscowi jej nie kupili? "Tu naród biedny, po prostu ich nie stać!" Podobnie kupiliśmy później w Słupsku buty, a w Lesznie Grundiga... Dobre zdjęcia, "gajetanoR", pozdrawiam!
Do baleronu
Data: 2014-08-07 Autor: nie zarejestrowany ~Tadeusz
Enuajsiczycośtam daj głos.Przecież było pięknie a Ty milczysz.
Jeszcze słowo o owej inscenizacji...
Data: 2014-08-08 Autor: KLK
Kiedy po transformacji i nastaniu Wolności, sklepy wypełniły się towarem, a nowopowstałe markety - każdy wie, narzucała mi się myśl: "Tu jest tyle towaru, ile za komuny w całej Polsce!" Myślę, że do tej inscenizacji, ściągnięto kiełbasy i wędliny z całego województwa!
Polędwica w Lanckoronie
Data: 2014-08-09 Autor: nie zarejestrowany ~Tadeusz
Szanowny KLK czy mógłbyś wyjaśnić co to za bojowe zadanie wykonywałeś w tak odległej Lanckoronie i co zabezpieczałeś?I czy będąc powtórnie znowu zabezpieczałeś czy byłeś tylko zapytać o polędwicę?Pytam bo skoro o tym piszesz to pewnie to coś znaczy a może to wręcz historia.Racz nie zostawiać nas w niepewności.Pozdrowienia dla Pana i dla Alicji(świadka jakby nie było tych peregrynacji)
do klk
Data: 2014-09-16 Autor: nie zarejestrowany ~cinek
panie klk to chyba nie jest okres kartkowy
propaganada
Data: 2014-11-17 Autor: nie zarejestrowany ~pompon
czysta propaganada..
"Polędwica w Lanckoronie"
Data: 2014-11-18 Autor: KLK
Przepraszam Cię Tadeuszu, że tak późno odpowiadam, gdyby nie spostrzegawczość Alicji, czekałbyś jeszcze długo! W moich częstych wyjazdach do miast i mniejszych miejscowości całego Województwa Bielskiego nie było niczego tajemniczego: po ukończeniu studiów podyplomowych na Wyższej Szkole Służby Pożarniczej w W-wie, zlecano mnie jako biegłemu sądowemu sporządzanie przelicznych opinii pożarniczych, które wymagały nie tylko przestudiowania akt sprawy, ale i każdorazowo przeprowadzenia oględzin miejsca pożaru lub wybuchu, videorejestracji, pomiarów i badań, zabezpieczania ewent. śladów kryminalistycznych, rozpytania świadków i osób odpowiedzialnych za obiekt, i to nieraz kilkukrotnie! Bez samochodu ani rusz: sprzęt to kamera z akumulatorami zapasowymi, oświetlacz halogenowy, ciężki statyw, eksplozymetr, pirometr, miernik elektryczny, taśma miernicza, klipboard, latarka elektryczna, odzież ochronna, ba, straszak, bo czynności wykonywałem nieraz w okolicznościach budzących trwogę! Pisząc o "stanie wojennym", miałem na myśli okres po jego wprowadzeniu, gdy obowiązywały kartki zaopatrzeniowe i rejonizacja, dosyć często jednak nie przestrzegana! Np. w 1988 roku (podczas Studiów Podyplomowych!) Syn Tomasz kupił w W-wie ściśle racjonowaną pralkę automatyczną Wiatka (na Żurawiej chyba!), zapytano go tylko, przy jakiej ulicy mieszka - na szczęście nie w jakim mieście! Kiedy podjechałem (Maluchem na bielskich numerach!) po tę Wiatkę, sprzedawcy zrobili wielkie oczy - ale nic nie powiedzieli i pomogli mi ją załadować do autka, kierowałem siedząc niemal na niej aż do B-B! Po raz któryś polubiłem wówczas W-wę i Warszawiaków: wspaniali ludzie! Pozdrawiam Cię serdecznie!

Dodaj swój komentarz :

Temat:
Autor:
e-mail:
Wiadomość:
sklep w Bielsku, ale który? stare pocztówki bielsko, stare zdjęcia bielsko, archiwalne zdjęcia bielsko, pocztówki bielsko, archiwalne filmy bielsko, historia bielsko, podróż w czasie, wehikuł czasu, zdjęcia z Beskidów, historia Bielska, angielski bielsko, szkoły językowe bielsko
Czas generowania strony: 0.092 s