Słowo (np. pizza):
Miasto:

Jesteś w > Podróż w czasie > Ulica Grunwaldzka Nr 28, Cmentarz katolicki III; status quo ante i post ante 1

Ulica Grunwaldzka Nr 28, Cmentarz katolicki III; status quo ante i post ante 1

Rodzaj: Zdjęcie, Autor: KLK, Dodano: 2016-10-24 09:19:35
Rok zrobienia zdjęcia: 2007/1973
Kategoria: Dzielnice, Portrety mieszkańców, Wspomnienie PRL-u,
Co jak co – ale niedostatku wpisów cmentarnych w przededniu Święta Zmarłych nikt mi chyba nie zarzuci? Zaczęło się to przecież już od mojego pierwszego wpisu – o byłym Niemieckim Cmentarzu Wojskowym pod Dębowcem – z czasem mocno rozrośniętego, potem kilkukrotnie „Memento Mori” na moim rodzinnym cmentarzu przy Grunwaldzkiej, był Cmentarz Żydowski przy Cieszyńskiej i Nowy Ewangelicki przy Listopadowej, wreszcie kilka razy ten urokliwy cmentarz wiejski u Św. Stanisława w Starym Bielsku! Przechodząc zaś do grobów rodzinnych na swoim Cmentarzu przy Grunwaldzkiej, nie wyróżniającym się specjalnie licznością monumentalnych nagrobków, od wielu już lat mijałem pomiędzy pierwszą i drugą aleją przyciagający wzrok ładny, lastrikowy nagrobek figuratywny, łagodnie uśmiechniętej Matki Bożej, wykonującej jakby opiekuńczy gest rozłożonych rąk nad pochowanymi w tym grobie Zmarłymi… Podejdźmy zatem bliżej i zobaczmy, kto to taki?

To samo miejsce w innym czasie.

Rodzaj: Zdjęcie Użytkownik: KLK Dodano: 2016-10-23
Rok wydania pocztówki (zrobienia zdjęcia): 2007/1973
Pani Janiny Grybosiowej co prawda nie znam, ale Pan Kazimierz Gryboś – to przecież mój nauczyciel licealny historii w klasie ósmej, a może i dziewiątej „Gimpla” przy ulicy Listopadowej – ówcześnie na początku lat pięćdziesiątych – Pawła Findera! W pamięci o Nim pozostało tyle, że chyba był najnobliwszym belfrem z całego naszego grona profesorskiego, choć przecież niczego nie można było zarzucić i pozostałym Profesorom najlepszej, przedwojennej szkoły; Pana Grybosia wyróżniał jednak taki jakiś dystans do codzienności, nadzwyczajne wyciszenie, był trochę jakby nieobecny na lekcji i poza klasą; choć postawny i starannie ubrany, do tego z lekko nastroszonym wąsem typu angielskiego – słabo zauważalnym, bo chyba siwym, to nie zwracał swoją osobą specjalnej uwagi, stąd pewnie tak słaba o Nim ta moja pamięć… A po szkole straciłem ze swoimi nauczycielami kontakt, niestety – nie wiedziałem o śmierci Pana Grybosia w 1973 roku, stąd nie mogłem oddać Mu należnej ostatniej posługi…

Rodzaj: Zdjęcie Użytkownik: KLK Dodano: 2016-10-23
Rok wydania pocztówki (zrobienia zdjęcia): 2016/1991
Kto po tym z hakiem ćwierćwieczu od solidarnościowej transformacji jeszcze pamięta, czym pasjonowaliśmy się za ostatnich lat komuny? Poza pogonią za żywnością i towarami powszechnego użytku, oczywiście! Przypomnę: ano – odkrywaniem prawdy o czarnej historii zniewolenia i przemocy komunistycznej w Polsce, o „Białych Niedźwiedziach”, zwłaszcza zaś o Zbrodni Katyńskiej! Nigdy nie zapomnę: syn Tomasz wydał w 1987 roku na krakowskich Grzegórzkach niemal połowę swojej pensji za powielony, ładnie oprawiony egzemplarz „Zbrodni Katyńskiej w świetle dokumentów, z przedmową gen. Andersa”; kto się u nas do tego tylko dorwał, nie wypuszczał z rąk, dopóki nie przeczytał od deski do deski! Po Wyborach Czerwcowych literatura katyńska spowszedniała, dziś praktycznie jest niezauważalna. Jedno z ostatnich dzieł literatury przedmiotu jakie kupiłem w antykwariacie, to pokazany tu we wpisie „Mord w Katyniu” z 1991 roku inżyniera Jędrzeja Tucholskiego – syna jednej z Ofiar. I w tej to właśnie księdze natknąłem się po raz pierwszy na kompletny wykaz jeńców polskich, którzy z obozów śmierci w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie zostali wyselekcjonowani do Obozu w Pawliszczew Borze, a potem przeniesieni do Obozu w Griazowcu, było ich 432; zaś przeglądając niedawno ich nazwiska, wśród podporuczników WP znalazłem i skojarzyłem nazwisko … Kazimierza Grybosia, urodzonego 03.03.1898 – tak, to ten sam co na bielskim Cmentarzu Katolickim: tam także widnieje data urodzenia 03.03.1898! No i oczywiście – to mój profesor od historii, o którego historii własnej nic nie wiedzieliśmy ani my – licealiści, ani zapewne Jego koledzy po fachu, ani nikt inny – poza własną żoną chyba tylko… Katyń był oficjalnie tematem tabu, a jeżeli już była o nim mowa, to w kontekście, że była to robota … niemiecka, jak przecież wszystkie inne zbrodnie wojenne… Setki, a może i więcej razy Kazimierz Gryboś musiał sobie zadawać pytanie – czemu zawdzięcza, że nazwisko jego nie znalazło się na liście transportowej do Katynia (lub Charkowa?) – gdzie suchy strzał w potylicę: jakieś jego fortunne zdanie podczas przesłuchania przez NKWD, gest lub spojrzenie, okoliczność z życiorysu, czy … czynnik transcendentny: modlitwa i właśnie ta opieka naszej Dobrej Pani? Myślę teraz, że Pan Kazimierz do końca życia nie mógł być pewien swego losu; poznawszy dobrze Sowietów, musiał przecież obawiać się, że w razie jakiejkolwiek swojej niedyskrecji lub nieostrożności, nie zawahają się przed zgładzeniem Go tak, jak wcześniej uczynili to z dziesiątkami tysięcy Jego najlepszych Rodaków: Oficerów WP, Policjantów, KOP-istów; i stąd to Jego zrozumiałe dla mnie dopiero teraz, w pełni, wyobcowanie… Niech Mu zatem teraz wreszcie ziemia lekką będzie!

Rodzaj: Zdjęcie Użytkownik: KLK Dodano: 2016-10-23
Rok wydania pocztówki (zrobienia zdjęcia): 2016/1991
bladzmiana

Dodaj swój komentarz :

Temat:
Autor:
e-mail:
Wiadomość:
Cmentarz przy ul. Grunwaldzkiej 28 stare pocztówki bielsko, stare zdjęcia bielsko, archiwalne zdjęcia bielsko, pocztówki bielsko, archiwalne filmy bielsko, historia bielsko, podróż w czasie, wehikuł czasu, zdjęcia z Beskidów, historia Bielska, angielski bielsko, szkoły językowe bielsko
Czas generowania strony: 0.125 s